|
Tegoroczni maturzyści mają za sobą pierwsze doświadczenia egzaminacyjne.
My mieliśmy je 25 lat temu. Dzisiaj wielu z nas uczestniczy i przeżywa
matury swoich dzieci.
Ale tak naprawdę to my sami wciąż, codziennie
zdajemy egzamin dojrzałości w swoim życiu
30 lat temu w 1977 roku rozpoczęliśmy naukę w Technikum Elektrycznym w
Zespole Szkół Zawodowych nr 1 im. prof. Janusza Groszkowskiego w Mielcu,
a 25 lat temu tj. w 1982 roku zdawaliśmy maturę z języka polskiego,
matematyki i przedmiotu wybranego – przeżycia to były ogromne i
uwieńczone uzyskaniem świadectwa dojrzałości, które właściwie otwierało
nam drogę w dorosłe życie.
I tak nadszedł 23 czerwca 2007 roku, dzień naszego spotkania. Jako że
spotkanie miało formułę „open” czyli z osobami towarzyszącymi, Zapewne
cześć z nas jechała na to spotkanie ze „strachem” podobnym do tego, jaki
towarzyszył nam dokładnie 25 lat, kiedy pisaliśmy maturę. Ale już
pierwsze powitania dowiodły, że te obawy były całkiem bezpodstawne.
W piękne, słoneczne popołudnie 39 absolwentów Technikum Elektrycznego
zebrało się przed Bazyliką Mniejszą w Mielcu o godz. 18.00. Uroczystości
Jubileuszowe rozpoczęła msza święta prowadzona przez księdza Władysława
Burka, który uczył nas religii przez 5 lat szkoły średniej.
Po Mszy św. zasiedliśmy ponownie w dawnej "budzie" w szkolnych ławkach,
gdzie spędziliśmy swoje najpiękniejsze lata młodości. Wróciły
sentymentalne stare wspomnienia: hol korytarza, gabinety laboratoryjny,
chemiczny, matematyczny... to dopiero początek sentymentalnej podróży w
czasie. To tutaj gorączkowo sprawdzaliśmy zadania, wkuwali przed
klasówką, pisaliśmy pierwsze miłosne liściki, rzucali ukradkowe
spojrzenia na siebie nawzajem. Wspominano o szkolnym sklepiku , z
którego najlepiej smakowały bułki z masłem i dżemem, o naszym
harcerstwie i wspólnych wyjazdach na rajdy świętokrzyskie.
Po zrobieniu pamiątkowych zdjęć udaliśmy się na uroczyste spotkanie
towarzyskie do Klubu S-8 prowadzonego przez naszego szkolnego kolegę
Wieśka .
Po powitaniu, wręczeniu kwiatów dla nauczycieli , każdy z uczestników
mówił o swojej drodze życiowej i zawodowej. Wznoszono toasty za
obecnych, za wychowawców i za tych co już odeszli.
Czas, jakby na chwilę cofnął się o 25 lat, obecni 45-latkowie znów byli
dla swoich nauczycieli-profesorów Wieśkiem, Jackiem, Tomkiem, Piotrkiem,
Gosią. Okazało się ,że wyrośli na nauczycieli , dyrektorów szkół,
prezesów firm, radnych, księży i ludzi kultury.
W 1982 roku klasa Va liczyła 40 uczniów, byliśmy w 95 % klasą męską ,
mieliśmy tylko dwie rodzynki, na zjazd z 38 żyjących znalazło czas i
ochotę, żeby się spotkać 13 maturzystów. Natomiast z klasy Vb ,która
liczyła 36 osób przybyło 16 osób. Ciekawostką naszego rocznika jest to,
że w 1982roku nie mieliśmy balu maturalnego , czyli „studniówki”, ze
względu na ogłoszony wówczas stan wojenny. Dlatego na zjeździe padła
propozycja odbycia balu maturalnego 26 lat po maturze w styczniu 208
roku. Powstała również strona internetowa maturzystów rocznika 1982
www.matura1982.ovh.org.
Z każdą chwilą atmosfera stawała się coraz bardziej koleżeńska, jak za
dawnych lat.
Śmiech, radość, łzy szczęścia i życzenia następnych takich spotkań
łączyły grupę ludzi, którzy przeżyli ze sobą 5 młodzieńczych lat nauki,
pracy przeplatanej wakacjami. Radość młodości, ideałów, inwestycji w
siebie. Były to trudne czasy stanu wojennego i rodzenia się
Solidarności.
Zabawa była wspaniała, tańcom, rozmowom i wspomnieniom nie było końca.
Dopiero wschodzące słońce zakończyło spotkanie, które trwało do 6.00
rano. Rozstaniom towarzyszył smutek i wspólne postanowienie, że następne
spotkanie odbędzie się za 5 lat, a może już za siedem miesięcy.
Jubileusz pozwala snuć refleksję nad czasem, który upływa, a my
przemijamy. Czy pozostaliśmy wierni swoim ideałom? - oto pytanie, które
nasuwało się w tak doniosłej chwili.
Tylko dzięki uporowi i zaangażowaniu Wiesława Wałka i Andrzeja
Szadkowskiego, całej masie telefonów, e-maili oraz wizyt osobistych
udało się dotrzeć do zdecydowanej większości z nas.
I słowa podziękowania:
Należą się one przede wszystkim Wieśkowi, bo bez Niego, Jego zapału,
spotkanie to nie miałoby miejsca.
WIESŁAW! DZIĘKI!
Dziękuję wszystkim, którzy przejechali wiele kilometrów, aby się
spotkać.
Dziękuję za wspólne rozmowy, tańce, hulanki, swawole.
Wicherski Zbigniew (wichz)
|